MYE 003: Jak Zwolnić Tempo Życia i Odnaleźć Siebie | Elżbieta Łępecka

Kliknij poniżej, aby odsłuchać podcast!

W tym odcinku gość poleca autorów:

Louise L Hay

Robert Schwartz

W dzisiejszym odcinku będziemy gościć wyjątkową osobę z wyjątkową inicjatywą. Inicjatywą, która od samego początku głęboko przypadła mi do serca. Przywitajmy gorąco Elżbietę Łępecką, założycielkę i gospodynię Domu Życia w Nekielce pod Poznaniem – miejsca, w którym możesz odzyskać utraconą energię życiową, nasycić się upragnionym spokojem i odzyskać świeżość myślenia.

Ela jest wieloletnim i doświadczonym doradcą życiowym, przewodniczką w rozwoju osobistym, pomaga osiągnąć wewnętrzny spokój, życiową harmonię, widzieć i rozumieć swoje życie, budować dobre relacje ze sobą i z innymi. Jeśli potrzebujesz odmienić swoje życie, Ela jest właściwą osobą, do której możesz zwrócić się z prośbą o pomoc.

Porozmawiamy dzisiaj z Elą o tym, jak zwolnić współczesne tempo życia i odnaleźć siebie. Ela opowie nam o:

  • swoich doświadczeniach w budowaniu skutecznej równowagi emocjonalnej
  • o tym, w jaki sposób trudne wydarzenia ukształtowały to kim jest dzisiaj
  • o tym, jak pomaga innym ludziom zdystansować się do codzienności, zweryfikować siebie, poukładać najważniejsze sprawy i nabrać wiary w to, że można żyć inaczej, pełniej, bardziej autentycznie.

Zapraszam do wysłuchania rozmowy i do komentowania!

Magda: Cześć Elu!

Ela: Cześć Magdo, witaj!

Magda: Ela, ogromnie Ci dziękuję za przyjęcie zaproszenia do podcastu „Master Your Emotions”. Bardzo się cieszę, że będziemy mogły porozmawiać dzisiaj o tak ważnym zagadnieniu, jak odnalezienie siebie w szaleńczym tempie życia, którego obecnie doświadczamy i o wspaniałej inicjatywie, której jesteś autorką, czyli o Domu Życia. Wierzę, że podzielisz się z nami dzisiaj swoim bezcennym doświadczeniem w tej kwestii i pokażesz nam, jak wiele pozytywnych rzeczy możemy nauczyć się, wracając do tego, co dla nas naturalne, żyjąc w zgodzie ze sobą oraz dążąc do coraz większej harmonii z tym, co nas otacza.

Ela: Witaj Magdo, bardzo Ci dziękuję, że zaprosiłaś mnie do tego podcastu. Oczywiście, z ogromną radością opowiem o tym, jak wygląda Dom Życia, jak poradzić sobie w tej sytuacji, w której wszyscy się znaleźliśmy i na wszystkie pytania, które mi zadasz.

Magda: Świetnie, to w takim razie zaczynajmy! Elu, tak jak piszesz na swojej stronie internetowej, coraz więcej ludzi odczuwa dzisiaj zmęczenie, przytłoczenie, nie może złapać dystansu do wydarzeń, w których uczestniczy, które często dzieją się poza ich kontrolą. Tym bardziej, gdy w grę wchodzą trudne doświadczenia i trudne decyzje życiowe.

Ty natomiast stworzyłaś wyjątkowe miejsce, w którym ludzie otrzymują bezwarunkową akceptację i zrozumienie, w którym mogą poszerzyć perspektywę widzenia świata, odzyskać utraconą energię życiową, nabrać ochoty do działania. Stworzyłaś miejsce, w którym ludzie mogą przypomnieć sobie, jak zarządzać sobą, swoją przestrzenią i wydobyć swój maksymalny potencjał na wielu płaszczyznach. Stworzyłaś miejsce, w którym ludzie czują się tak dobrze, że nie chcą wracać do „normalnego świata”. Stworzyłaś Dom Życia. Jak Ci się to udało i co sprawia, że to miejsce jest takie niezwykłe?

Ela: Jak zwykle historia jest dość długa. Natomiast do podejmowania pewnych decyzji i realizowania marzeń popychają nas sytuacje życiowe. U mnie było dokładnie tak samo. Śmierć mojej mamy, która była totalnym zaskoczeniem, spowodowała, że zapragnęłam stworzyć miejsce, gdzie będzie można się zatrzymać. Moja mama była pracoholikiem, jak wielu z nas i przekroczyła pewną granicę, nie potrafiła się zatrzymać.

Stąd powstała koncepcja miejsca, w którym możesz odetchnąć, zatrzymać się, możesz popatrzeć na swoje życie, zastanowić się, zapytać sama siebie, dokąd pędzisz. W tej chwili zostaliśmy z zewnątrz przymuszeni do tego, żeby się zatrzymać, więc większość z nas jest w procesie oceniania swojego życia, przewartościowania tego, o co mu w życiu chodzi.

Kiedy myślałam o tym, jakiego rodzaju miejsce stworzyć, żeby można było się w nim zatrzymać, żeby było ono jak najbardziej korzystne i najbardziej wspierające, wymyśliłam technologię strawbale. To technologia z budownictwa naturalnego. Dom zbudowany z drewna, słomy i gliny. Totalnie ekologiczny, w którym ściany, podłogi i sufity są prozdrowotne. Są miejscem, w którym nasze ciało odpoczywa, gdzie jest cisza, zawsze jest ciepło, a gliniane ściany są antyseptyczne, więc jest to raj dla alergików.

To miejsce jest wyjątkowe z jeszcze jednego powodu: zbudowane jest w otoczeniu lasu, gdzie jest cisza i spokój.

Magda: Muszę przyznać, że idea Domu Życia urzekła mnie od samego początku i pomyślałam wtedy: Tego właśnie potrzebujemy! Miejsca, w którym możemy powrócić do siebie lub odnaleźć siebie. Z jednej strony to jest, tak jak wspomniałaś, całe piękno domu zbudowanego z samych naturalnych surowców, a z drugiej strony to jest ta atmosfera, którą stworzyłaś, możliwości, jakie dajesz, aby każdy, kto tam przyjeżdża mógł odnaleźć siebie, przemyśleć pewne kwestie i zastanowić się, w jaką stronę jego życie powinno zmierzać. Powiedz mi proszę, w jaki sposób osoby, które odwiedzają Dom Życia mogą zwolnić tempo i nauczyć się żyć lepiej, pełniej, bardziej autentycznie?

Ela: W bardzo prosty sposób. Na czas pobytu możemy zdeponować cały sprzęt elektroniczny. W domu nie ma fal WI-FI, nie ma żadnego szkodliwego elektrosmogu, więc są to dla nas zupełnie nowe warunki. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, żeby telefon leżał wyłączony, daleko od nas i nie przywykliśmy do tego, że w domu czy w pomieszczeniach nie ma telewizora lub radia. W Domu Życia rzeczywiście tak jest.

Duży nacisk kładziemy na rozmowę. Na to, że przy posiłkach jesteśmy razem. Celebrujemy wspólnie posiłki. Jako gospodyni Domu Życia zawsze towarzyszę gościom przy śniadaniu. Zaczynamy śniadanie o dziewiątej i kończymy o dwunastej. Omawiamy życiowe sprawy, dzielimy się swoimi historiami. Uwielbiam ludzkie historie, uwielbiam nasze doświadczenia, nasze przeżycia. Otwieramy się nawzajem, rozmawiamy o rzeczach bardzo ważnych, o których w biegu, w pędzie życia nie przywykliśmy rozmawiać.

To jest cudowne, że nie znając się, nawiązujemy cudowną interakcję i integrujemy się, że przechodzimy naturalnie do zupełnie innego świata. Do świata, w którym jesteś otoczona przez ludzi, którzy mają tak samo i cieszą się z bycia razem. To jest urzekające. Za każdym razem zachwycam się, kiedy mogę zjeść z gośćmi śniadanie.

Magda: Rzeczywiście, to musi być niesamowite doznanie móc zatrzymać się i bez pośpiechu skupić się na takich prostych, pięknych rzeczach, jak wspólne jedzenie śniadania, dzielenie się swoimi historiami i delektowanie się wspólnie spędzonym czasem. Powiedz mi, czy ludzie, którzy odwiedzają Dom Życia łatwo otwierają się i opowiadają o swoich przeżyciach czy potrzebują kilku dni, aby przyzwyczaić się, zaadaptować do nowego otoczenia i zaufać?

Ela: To się dzieje naturalnie. Ja bardzo dbam o moich gości, dlatego że kocham ludzi. Jeżeli czujesz się akceptowana, czujesz się mile widziana i czujesz się dobrze w jakimś miejscu, to otwieranie się, dzielenie się swoimi historiami przychodzi bardzo łatwo i wychodzi bardzo naturalnie. Nikt do niczego nie przymusza. Czasami goście bardziej introwertywni potrzebują chwilę dłużej, żeby opowiedzieć swoją historię, a ci bardzo ekstrawertywni natychmiast zabierają głos. Pięknie to się przeplata i jest to absolutnie naturalne.

Magda: Zdecydowanie, poczucie bezwarunkowej akceptacji to coś, czego nam często bardzo brakuje i dlatego nie dziwię się, że ludzie tak chętnie się otwierają, jeśli okazujesz im tyle uwagi i zrozumienia. Pozwól, że odwołam się jeszcze na chwilę do tego, co powiedziałaś wcześniej, bo faktycznie jest to dość nietypowe, że możemy znaleźć się w miejscu, w którym nie ma WIFI, nie ma telewizji, w którym deponujemy nasze telefony, laptopy i inne środki komunikacji.

Patrząc na obecne tempo życia i częstotliwość zmian, jakie w nim zachodzą, żeby nadążyć za wszystkim i za wszystkimi potrzeba ogromnych nakładów energii. Także współczesna technologia, mam wrażenie, że zamiast ułatwiać sprawy, tak naprawdę je komplikuje, wprowadzając bardzo dużo chaosu i niepotrzebnego napięcia do naszego życia. Dlaczego w Domu Życia ważne jest, aby odciąć się od wszelkich środków przekazu i komunikacji elektronicznej? Jak goście reagują na to? Czy jest to coś, co im łatwo przychodzi, czy wyczuwasz jednak pewien opór i trudności?

Ela: Oporów nie ma żadnych, a właściwie jest ulga. Na stronie internetowej oficjalnie piszemy o tym, że nie ma WI-FI, że sprzęt jest deponowany. Goście sami zgłaszają: Wreszcie oddam ten telefon, nareszcie będę mogła przełączyć się na offline! Tak, jak powiedziałaś technologia miała nam ułatwić życie, natomiast nie zauważyliśmy, że wpięliśmy się do wielkiej sieci internetowej i non stop jesteśmy dostępni, non stop online, non stop dyspozycyjni.

To kosztuje bardzo wiele energii i bardzo dużo wysiłku na poziomie energetycznym. My ciągle siedzimy w takim oczekiwaniu i w pełnej gotowości, że ktoś do nas napisze, że ktoś będzie czegoś potrzebował. To jest bardzo szkodliwe dla nas. Z punktu widzenia higieny psychiki to jest bardzo mocno obciążające. Powinniśmy wyłączać wszelki sprzęt elektroniczny, żeby dozować sobie, ale też panować i kontrolować jego użytkowanie.

Magda: Nie mogę się z Tobą nie zgodzić. Z tym, że samemu jest dość ciężko zmotywować się do tego, aby odciąć się, przełączyć się na tryb offline i żyć bez ciągłego bombardowania bodźcami medialnymi, bo do tego bardzo mocno się przyzwyczailiśmy. Natomiast, mając świadomość, że jesteśmy w miejscu, w którym panuje taki wymóg, w którym wszyscy się do niego stosują i jest to na porządku dziennym, nie wątpię, że przynosi to ogromną ulgę. Mam nadzieję, że sama też będę mogła pewnego dnia tego doświadczyć.

To, co powiedziałaś bardzo do mnie przemawia i myślę, że w tym właśnie tkwi sedno efektywnego radzenia sobie z szansami, ale także zagrożeniami dla naszego zdrowia emocjonalnego, jakie wiążą się z nadmiernym angażowaniem się w różnorodne aspekty wirtualnego życia. W jaki sposób Twoim zdaniem zbudować dzisiaj dobrą, pozytywną energię emocjonalną? Jak odzyskać to, co utraciliśmy w pogoni za zdobyczami współczesnego świata?

Ela: Myślę, że warto byłoby zrobić sobie remanent, żeby radzić sobie ze światem współczesnym teraz i nie zwariować, nie dać wciągnąć się w te różne gry i iluzje. Warto bardzo mocno budować swoją tożsamość. To jest dość duża i wymagająca praca, natomiast przynosi nieprawdopodobne efekty. Kiedy wiesz, kim jesteś, wiesz skąd pochodzisz, wiesz o co tobie chodzi, to jesteś w stanie zbudować odporność, kontrolować cały swój świat i kontakt ze światem zewnętrznym.

Magda: Super, to jest bardzo istotny punkt. Dużo mówisz na swojej stronie również o wypaleniu zawodowym jako o znaku naszych czasów. W jaki sposób dbać o nasze emocje, aby uniknąć wypalenia zawodowego? A jeśli już dojdzie do wypalenia zawodowego, to jak sobie z nim poradzić?

Ela: Wypalenie zawodowe pojawia się wtedy, kiedy nie widzimy umiaru, kiedy totalnie poświęcamy się pewnej sprawie, nie potrafimy dozować naszej uważności i naszej dyspozycyjności, tylko ruszamy do gonitwy, do pogoni. Gubi nas nieumiarkowanie, ponieważ nasze cechy, ambicje, determinacje działają na naszą niekorzyść. Jako ambitni liderzy i pracownicy podchodzimy do pracy z zaangażowaniem, entuzjazmem, z wiarą, że jesteśmy w stanie bardzo dużo z siebie dać. Ale kiedy nie potrafimy robić przerw, kiedy nie potrafimy odpoczywać, kiedy nie potrafimy przełączać się na offline, to cały czas tracimy siebie, tracimy energię i bardzo szybko dochodzi do wypalenia. Kiedy pracujemy za dużo, za szybko, zbyt ambitnie.

Nie namawiam do tego, żeby pracować po łebkach, natomiast namawiam do tego, aby bardzo odpowiedzialnie i bardzo rozsądnie decydować kiedy, na co i ile poświęcasz energii i uwagi. Myślę, że tego rodzaju umiar jest nam w tej chwili konieczny i niezbędny. Jest tak dużo bodźców, tak wiele zadań do wykonania, że musimy umieć tym zarządzić. Z pewnych rzeczy rezygnować, pewne rzeczy wybierać, wiedzieć dokąd w tym wszystkim zmierzamy.

Magda: To prawda, brak określenia zdrowych ram dla życia zawodowego wiąże się nieuchronnie z ryzykiem wypalenia i zniechęcenia do dalszego poświęcania się danej pracy, projektom, zadaniom. Wspomniałaś na swojej stronie, że zanim stworzyłaś Dom Życia, przez 25 lat razem z siostrą i mamą prowadziłyście firmę rodzinną z 80 pracownikami na pokładzie, więc można powiedzieć, że to spory kawałek doświadczenia. Jako młoda managerka i przedsiębiorca, czy Ty osobiście spotkałaś się w tym czasie z wypaleniem zawodowym, a jeśli nie, to jak udało Ci się tego uniknąć? Jak z ryzykiem wypalenia zawodowego radzili sobie też Wasi pracownicy?

Ela: Tak, rzeczywiście to bardzo duży kawałek doświadczenia, bo prowadząc firmę rodzinną i tworząc ją od samego początku przeżywaliśmy wszystkie etapy po kolei i jako managerka miałam czas, żeby wzrosnąć razem z organizacją. To na pewno pozwoliło mi dojrzeć emocjonalnie. Ja zarządzałam produkcją, więc kontakt z pracownikami produkcyjnymi i kierownikami zarządzającymi był codziennie. Przy zatrudnieniu siedemdziesięciu pięciu szwaczek każdego dnia statystycznie pięć było pokłóconych z mężami, cztery były pokłócone z teściowymi, następne dziesięć miało tzw. miesiączkę, więc były grupy różnych problemów.

Ja od zawsze wyróżniałam się wysoce rozwiniętą empatią, więc bardzo łatwo mi to przychodziło i było to dosyć naturalne. My zakładaliśmy firmę w latach dziewięćdziesiątych, gdzie nie było nawet mowy o turkusowych organizacjach. Nasza firma rodzinna taką miała atmosferę. Wszyscy traktowaliśmy się bardzo po przyjacielsku, jednocześnie zachowując hierarchię. Każdy z nas był zdyscyplinowany, ponieważ nas łączyła ta główna idea produkowania wyrobu dla pacjenta, dla osoby chorej, która potrzebowała tego produktu. Ta najwyższa idea pozwalała nam trzymać kurs. Pozwalała nam motywować się każdego dnia. Nasza praca miała ogromny sens.

Jak nie doprowadziliśmy do wypalenia zawodowego? Myślę, że bardzo dużą rolę odgrywa pasja, utożsamianie się i identyfikowanie się z misją i ideą firmy. Z tym WHY – po co to robisz. To bardzo mocno uskrzydla i motywuje. Nam się to udało. Był to dla mnie naprawdę cudowny okres w życiu. Bardzo trudny i intensywny. Tempo, zmiany i reagowanie każdego dnia wymagały pełnej dyspozycji, siły i emocji pod kontrolą. Ale ta idea bardzo mocno nas wspierała i wzmacniała.

Kiedy współcześnie słyszę, że ludzie nie lubią iść do pracy, nie chcą iść do pracy, mają opór wewnętrzny, frustrują się, denerwują, to powinni zadać sobie pytanie, czy są we właściwym miejscu. Czy to, co robią ma dla nich sens. Czy to jest to, pod czym chcą się podpisać. W wielu przypadkach okazuje się, że składa się CV nie po to, żeby robić coś, co chce się robić, tylko po to, żeby dostać pensję, ustawić się, przeżyć i po prostu pracować. To nie motywuje. To bardzo obciąża. To w perspektywie długofalowej powoduje frustrację i wypalenie.

Magda: Bardzo dobrze powiedziane! Mam też takie przemyślenie, że wypalenie zawodowe jest spowodowane tym, że tracimy wiarę we własne możliwości. W jaki sposób, Twoim zdaniem, emocje wpływają na to, że przestajemy wierzyć w siebie i czujemy się bezradni wobec tego, co dzieje się dookoła?

Ela: Moim zdaniem, jeśli idziesz do pracy, z którą się nie utożsamiasz, możesz na chwilę wymagać od siebie efektywności i zaangażowania. Natomiast z serca, z duszy nie będziesz chciała tego robić. Zaczynasz powątpiewać, zaczynasz tracić wiarę właśnie dlatego, że twój umysł mówi: Dobra, daj z siebie jeszcze trochę, jeszcze ten kwartał, jeszcze ten miesiąc, jeszcze to półrocze. Natomiast twoje emocje, twoje serce, cały środek ciebie mówi: Ja nie chcę tam wracać, ja nie chcę tego robić, ja nie chcę siedzieć w call center.

Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: Gdzie chciałbym być, gdzie widzę siebie i co jest czymś, co lubię robić? To jest budowanie tożsamości, gdzie trzeba wiedzieć, o co mi tak naprawdę chodzi. A nie składać CV tam, gdzie fajnie, tam, gdzie płacą, tam, gdzie pasowałoby to do mojego CV. Taka szczerość samego ze sobą powoduje, że mamy większą szansę wybierania pracy, która będzie nas satysfakcjonować, która nas uskrzydli, z którą będziemy się identyfikować.

Magda: Elu, bardzo często podkreślasz znaczenie spójności między życiem zawodowym i osobistym. Skąd w Twoim rozumieniu bierze się brak spójności między tymi dwoma obszarami i w jaki sposób brak spójności w tym, co myślimy i w tym, co robimy przekłada się na nasze życie? Jak tę spójność możemy osiągnąć?

Ela: Tę spójność możemy się osiągnąć w bardzo prosty sposób: przez szczerość z samym sobą, wartości i prawdę. Jako członek zarządu, jako szefowa produkcji nie byłabym w stanie prowadzić firmy i wracać do domu, odgrywając dwie różne role. Czasem jest to bardzo trudne, kiedy widzę, jak lider w pracy zachowuje się inaczej, a po pracy wskakuje w rolę kogoś innego. To jest bardzo frustrujące i bardzo obciążające energetycznie.

W perspektywie długofalowej takim liderom i managerom mylą się role. W domu jest kategoryczny, stanowczy i wymagający, a w pracy jest miły, serdeczny i spolegliwy. Albo odwrotnie. Rekomenduję, jako doświadczony manager, żeby wypracować sobie jedną tożsamość, jedną osobowość, jeden sposób reagowania w sytuacjach łatwych i trudnych. Wtedy wszędzie, w każdym obszarze, w każdej sytuacji być jedną i tą samą osobą. Zachęcam do tego serdecznie. Przećwiczone i sprawdzone na sobie.

Magda: Czy myślisz, że brak spójności wynika też z tego, że ludzie mają dzisiaj problem z rozumieniem samych siebie? Z rozumieniem swojej roli, kim tak naprawdę są, kim tak naprawdę chcą być, a kim czują, że powinni być?

Ela: Już od wczesnego dzieciństwa pokazuje nam się różne schematy, różne szablony: jaka powinnaś być jako mama, jaka powinnaś być jako szefowa, jaka powinnaś być jako pracownica. A tak naprawdę zapomnieliśmy o tym, że każdy z nas jest unikatowy i wyjątkowy. Każdy z nas może mieć swój styl i swój sposób funkcjonowania, delegowania zadań, komunikowania się z zespołem. Powinniśmy tylko pilnować, dawać cele, dawać parametry do spełnienia, ale sposób, w jaki manager czy managerka to zrealizuje, powinien być bardziej swobodny i dowolny.

Wydaje mi się, że schematy ról, że lider powinien być jakiś, działają na niekorzyść tego że każdy z nas jest inny i uniemożliwiają nam realizowanie celów na nasz własny, autorski sposób.

Magda: Powiedz mi, dużo masz takich osób wśród gości Domu Życia, które są przepracowane, które straciły kontrolę nad swoim życiem zawodowym i temu, ile czasu mu poświęcają? Czy powiedziałabyś, że stanowią większość przyjeżdżających?

Ela: Tak, zaczynam widzieć zmianę w proporcjach. Do tej pory przyjeżdżały pary weekendowo, bardziej relaksacyjnie, ponieważ nasze naturalne spa zachęca do tego rodzaju odwiedzin. Ale gościmy coraz więcej singli, którzy przyjeżdżają w tygodniu, na kilka dni, żeby odpocząć, żeby na chwilę zdystansować się od całego świata, żeby zrobić break, taką przerwę, gdzie mogą zweryfikować siebie, całą sytuację, w jakiej się znaleźli, żeby mogli ją ocenić, złapać oddech, żeby zobaczyć, jak daleko są w tym biegu i w tym wyścigu, ile jeszcze mają siły, a co mogą z tym zrobić.

Magda: To jest bardzo ciekawe zjawisko. A czy czujesz, że po takich weekendowych lub tygodniowych pobytach w Domu Życia coś się zmienia w tych ludziach? Czy może jest to dopiero początek zmian, jakie mają szanse w nich zajść, jeśli zwolnią tempo, jeśli zaczną sobie pewne rzeczy racjonalizować i stawiać sobie realne cele? Czy jest to coś, co jesteś w stanie wyłapać, żegnając swoich gości?

Ela: Absolutna rekordzistka spędziła z nami czternaście dni. W ciągu tych czternastu dni totalnie przetransformowała swoje życie. Jestem pod ogromnym wrażeniem i zachwycam się bardzo, bo był to cudowny efekt odpoczynku i pracy jednocześnie. Zależy kto jest w jakim stanie wypalenia albo zmęczenia zawodowego. Dwie doby są potrzebne, aby się wyspać i zatrzymać biegnące ciało. Bo nasze ciała biegną, nasze mózgi nie śpią, cały czas analizują, cały czas są czymś zajęte. Dwie doby są potrzebne, aby wypiąć się z systemu i żeby zatrzymać się.

Dopiero od drugiej doby widzimy ulgę na twarzach. Ludzie nabierają ochoty nawet do jedzenia. Zaczynają być głodni. To są procesy, których nie da się przyspieszyć. Często słyszę takie komentarze: Ten weekend to rzeczywiście takie absolutne minimum. Następnym razem przyjadę na troszeczkę dłużej. I przyjadę w tygodniu, bo jest spokojniej bo wtedy mogę się wziąć za siebie.

Magda: I rzeczywiście dużo ludzi wraca?

Ela: Działamy pierwszy sezon. Mamy już absolutnych zapaleńców i ludzi, którzy wracają do nas bardzo często. Mam nadzieję, że wszystko przed nami. Mam nadzieję, że teraz coraz więcej ludzi, szczególnie po tym okresie kwarantanny, będzie nas odwiedzać.

Magda: Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości! Tak, jak powiedziałaś potrzeba minimum dwie doby, żeby wrócić do siebie, zresetować się i dopiero wtedy można trzeźwym okiem spojrzeć na swoje emocje, na swoje decyzje, na swoje wybory. Jakie aktywności, jakie metody stosujesz, aby pomóc ludziom przeanalizować, przemyśleć swoje życie? Czy taka zwykła rozmowa wystarcza, czy proponujesz jakieś dodatkowe formy takie, jak warsztaty, szkolenie, konferencje, panele dyskusyjne?

Ela: Słyszałam i bardzo zgadzam się z taką teorią, która mówi, że wszystkie odpowiedzi masz wewnątrz siebie. Rzeczywiście tak jest. Gdy w normalnej, spokojnej rozmowie zaczynasz zadawać pytania, to twój rozmówca natychmiast znajduje odpowiedzi na te pytania. Albo po chwili. Każdy z nas ma w sobie zestaw pytań i odpowiedzi, tylko problem polega na tym, że my tych pytań sobie nie zadajemy.

My automatyczne odtwarzamy te same zachowania, wchodzimy w rutynę, wchodzimy w powtarzanie scenariuszy, a później dziwimy się, że znaleźliśmy się zupełnie nie w tym miejscu, do którego chcieliśmy dojść. A to dlatego, że nie pytaliśmy się siebie i nie odpowiadaliśmy sobie pytanie: Co ja chcę, dokąd zmierzam i o co mi tak naprawdę chodzi?

Magda: I wtedy zaczynają się problemy z panowaniem nad sobą, nad swoimi emocjami, reakcjami, bo sami już nie wiemy, co się z nami dzieje i skąd w nas tyle frustracji. Czy są takie sytuacje, w których czujesz, że pobyt w Domu Życia nie pomógł jakiejś osobie? W związku z tym, że jesteś bardzo osobiście zaangażowana we wszystko, co się tam dzieje, czy wywołuje to w Tobie jakieś negatywne emocje, czy wychodzisz z założenia, że nie wszystkie problemy można rozwiązać jednym wyjazdem?

Ela: Po pierwsze, jeszcze się nie zdarzyło, żeby goście wyszli od nas w gorszym stanie, niż przyjechali. Tego absolutnie nie doświadczyliśmy. A po drugie, ja akceptuję i zachwycam się człowiekiem dlatego, że każdy z nas choć raz doświadczył jakiegoś wewnętrznego cierpienia emocjonalnego lub niekontrolowanego wybuchu emocji. Nie biorę na siebie tego, że ktoś przeżywa problemy, bo rozumiem, że każdy z nas ma podobnie. Historie są inne, scenariusze są inne, ale to, że wszyscy przeżywamy emocje jest tym, co nas jednoczy.

Jak rozumie się w taki sposób życie innego człowieka, to nie wchodzisz w jego przeżycia emocjonalne, a pojawia się rodzaj takiego dobrego współczucia i zrozumienia tej drugiej osoby. Potrzebujemy tylko bodźca, potrzebujemy tylko impulsu, a wiele rzeczy jesteśmy w stanie zmienić i dostroić sami. Każdego dnia podejmujemy decyzje, każdego dnia wybieramy, jak się czuć, jak przeżywać i nie trzeba stosować jakichś dziwnych technik. Wystarczy tylko dobra rozmowa z samym sobą lub z kimś, kogo darzysz zaufaniem, refleksja nad samym sobą i trochę czasu, którego ostatnio nam zabrakło, żeby móc takie rozmowy ze sobą przeprowadzać.

Magda: Czy była może jakaś historia lub wydarzenie wśród Twoich gości, które w szczególny sposób utkwiło Ci w pamięci?

Ela: Historii jest bardzo dużo i pewnie kiedyś napiszę o tym książkę. Myślę sobie o różnych historiach…na przykład przyjechała dziewczyna, która bardzo bała się psów. Dość jej to przeszkadzało. Była bardzo przestraszona. Gdy przekroczyła próg Domu Życia, okazało się, że na naszym terenie mieszkają psy terapeutki, które pomogły jej pokonać strach, pomogły jej przerobić traumatyczne wydarzenie z dzieciństwa. Okazało się, że pod koniec weekendu była bardzo zaprzyjaźniona z psami i oficjalnie przy stole oświadczyła, że ma to już za sobą i od tej pory nie będzie się bała psów.

To są niespodzianki. Nigdy nie wiesz, co wydarzy się w Domu Życia i tak, jak Pani Hania Banaszak śpiewała W moim magicznym domu, ja bardzo czuję, że to jest o tym miejscu. Nigdy nie wiem, co się wydarzy. Zawsze mam ufność, że wydarzają się same dobre rzeczy. Te niespodzianki są bardzo przyjemne i bardzo zaskakujące.

Magda: To jest chyba najpiękniejsze w tym, co robisz, prawda? Że doświadczasz takich małych i wielkich cudów albo przemiany osób, które do Ciebie przyjeżdżają, albo też takiego cudu bycia razem, prawda?

Ela: Tak, to jest niedoceniony cud bycia razem. Myślę sobie i życzyłabym sobie, żebyśmy zaczęli to zauważać, żebyśmy zaczęli być ze sobą. To wcale nie jest trudne, to nie wymaga dużego wysiłku. My już naprawdę dość się nacierpieliśmy wszyscy, dosyć się namęczyliśmy wszyscy. Chyba już czas na takie dobre, fajne życie i każdy z nas może sobie takie życie wykreować.

Magda: Zgadza się! Natomiast w dalszym ciągu mamy chyba tendencję do tego, że zamykamy się. Zamykamy się w domu, przed komputerem lub przed telewizorem, bo tak jest bezpiecznie, wygodnie i bezproblematycznie. A Ty pokazujesz, że można inaczej. Że można być razem bez telefonu w dłoni, bez ciągłego sprawdzania, czy ktoś do nas napisał, czy ktoś polubił nasz wpis, czy ktoś skomentował nasze zdjęcie. Wierzysz w to, że jeszcze wrócimy kiedyś do takiego modelu, w którym obecność drugiego człowieka będzie ważniejsza od świata wirtualnego i będziemy celebrować chwile bycia razem?

Ela: Myślę, że jest to głęboko zapisane w naszym kodzie DNA. My Polacy, jako Słowianie, należymy do grupy ludzi serdecznych, do grupy ludzi gościnnych. To jest nasza domena narodowa, przynajmniej była do pewnego momentu. Właśnie ta gościnność, to celebrowanie bycia razem, te ogniska, to świętowanie, to że rodzina jest ważna. Myślę, że te wartości wrócą.

To widać nawet u młodych ludzi. Widać taką potrzebę. Mimo tego, że cywilizacja proponuje coś innego, proponuje iluzję, wyimaginowane życie w tych wszystkich portalach społecznościowych. Natomiast człowiek jest zwierzęciem stadnym. My naprawdę tego potrzebujemy i bardzo cierpimy, kiedy nie możemy być razem.

Pewnie obserwujesz już na profilach wypowiedzi niektórych ludzi, że już mają dość siedzenia w domu i że już tęsknią za innymi. Aktorzy wręcz proszą to, żeby ludzi nie zapomnieli o nich.

Magda: Faktycznie, to zamykanie się w swoim świecie, w swoim życiu, w swoim domu jest czymś nienaturalnym z punktu widzenia naszych uwarunkowań emocjonalnych. I odnoszę wrażenie, że czasem bardziej nam to szkodzi, niż pomaga. Z pewnością wielu ludzi przyjeżdża też do Domu Życia, aby znaleźć ukojenie i odpowiedzi na pytania, które pojawiają się w najtrudniejszych momentach ich życia, kiedy wszystko się wali, kiedy wszystko traci sens i nic już nie będzie takie, jak dawniej. Kiedy tracą kogoś bliskiego, kiedy tracą wieloletnią pracę, kiedy tracą miejsce do życia. Co wtedy radzisz takim osobom, które są zmuszone sprostać ogromnemu cierpieniu emocjonalnemu?

Ela: Uwielbiam to, co powiedziała Louise Hay, moja wielka życiowa idolka. Powiedziała: Nawet, jeśli w Twoim życiu są nieprzyjemne lub złe sytuacje, to i tak jest to dla ciebie dobre. To znaczy, tak jak tłumaczy Robert Schwartz, wieloletni terapeuta amerykański, że życie człowieka biegnie sobie liniowo i dopiero bodźce, jakieś zdarzenia w jego życiu powodują zmianę. Tak sami z siebie tej zmiany nie dokonujemy, nie bardzo nam jest po drodze, bo wygodna jest rutyna.

Natomiast w sytuacjach ciężkich, traumatycznych, bardzo obciążających emocjonalnie rekomenduję po pierwsze spokój i akceptację. Po drugie, wiarę i ufność w to, że po każdej burzy świeci słońce. I po każdym tragicznym i traumatycznym momencie zdarzy się coś fajnego, zdarzy się coś dobrego. I tak, jak ja w momencie, kiedy moja mama zmarła nie wyobrażałam sobie, że za dwadzieścia lat będę prowadziła cudowne życie, że będę miała jeszcze jedno dziecko, że będę w cudownym miejscu, że będę radosna. To nie mieściło mi się w głowie.

Natomiast taka świadomość, że jest to pewien etap, że to jest tak zwana noc w naszym życiu i ona minie, to pozwala nam złapać trochę nadziei, że przetrwamy taki moment.

Magda: Pięknie to powiedziałaś. I myślę również, że niezwykle ważną kwestią w takich sytuacjach podbramkowych jest właściwe komunikowanie swoich emocji. Jakie trzy najważniejsze kroki rekomendowałabyś osobom, które mają problem w tej dziedzinie i chciałyby się nauczyć trafnie komunikować swoje uczucia? Zwłaszcza w takich trudnych, przełomowych momentach ich życia?

Ela: Przede wszystkim polecam oddychanie. Jeżeli już weszłaś w taki stan emocjonalny, to trzeba to trochę przeoddychać i zaakceptować. Potem trzeba zadać sobie pytanie: Dlaczego? Co mnie tak bardzo emocjonuje? Co wywołuje we mnie taką reakcję? I wtedy przyjdzie ci do głowy albo sytuacja, albo najczęściej przekonanie na dany temat. I po trzecie, dopiero wtedy, kiedy przeoddychasz, kiedy zaakceptujesz to, kiedy zadasz sobie te pytania, to możesz zdystansować się od tej emocji i oddzielić się od tego przeżywania. Dopiero wtedy możesz zacząć tę sytuację zmieniać.

Jak mówić o swoich emocjach? Mówić o uczuciach bardziej, niż o emocjach i komunikować się w sposób nienarzucający się innym, tylko stwierdzający fakty. Mówiący: Ja jestem smutna. Czuję smutek, bo nie rozumiem tej sytuacji, nie rozumiem twojej reakcji. Ja wyprzedzam trochę w moim reagowaniu, ponieważ ja nie wchodzę w emocje. Zanim wejdę w emocje, najpierw zadaję sobie pytanie: Czy ja chcę tak zareagować? To jest już super umiejętność zarządzania sobą, kiedy możesz zdecydować, czy chcesz się rozzłościć, czy może tym razem się nie rozzłościsz.

Zachęcam Was do doświadczenia takiego eksperymentu, żeby trochę się zdystansować od samego siebie, wejść w perspektywę obserwatora, poobserwować siebie i swoje reakcje. Wtedy dopiero zobaczycie mechanizmy i schematy, jak to się dzieje, że w tej sytuacji się denerwujesz, a w innej sytuacji się nie denerwujesz. Zachęcam do takiego odseparowania się od siebie, bo to pozwala odzyskać kontrolę nad sobą i zarządzać sobą w każdej sytuacji.

Magda: Bardzo Ci dziękuję Ela! Odniosę się również do bardzo popularnego obecnie trendu, który według jego zwolenników jest kluczowy dla zbudowania trwałych i korzystnych wzorców emocjonalnych. Tym trendem jest uważność, zwana popularnie mindfulness. W jaki sposób, według Ciebie, uważność wpływa na nasze emocje i jak ją najlepiej wykorzystać do pracy nad stworzeniem emocjonalnej równowagi w naszym życiu?

Ela: Dla mnie uważność, to jest perspektywa obserwatora. To jest widzenie świata, zatrzymywanie się na mikrosekundę, żeby rozpoznać, rozeznać się, w czym bierzesz udział, o co chodzi, kto i co mówi, o co komu chodzi. Wtedy przez uważność odzyskujemy mnóstwo kontroli i pozyskujemy mnóstwo informacji na temat danej sytuacji. To daje nam możliwość zdecydowania, w jaki sposób będziemy reagowali na sytuacje.

Magda: Rozmawiając o uważności, czuję też, że nieodłącznym elementem pracy nad naszymi emocjami jest dążenie do tego, aby zdjąć maskę, jaką zakładamy na co dzień oraz zmierzyć się z tym, kim jesteśmy naprawdę. W jaki sposób pomagasz ludziom, którzy odwiedzają Dom Życia, stać się prawdziwym sobą?

Ela: Jest bardzo dużo informacji, które nas definiują. Imię i nazwisko, twoja data urodzenia, twoje pochodzenie, z jakiej rodziny, jakie cechy w twojej rodzinie, jakie historie, jakie przypadłości, jakie choroby. Zgodnie z nowym trendem nauki, która nazywa się totalna biologia, my w prezencie urodzeniowym w DNA dostajemy cały zapis informacyjny wszystkich cech, wszystkich wzorców zachowań nie tylko naszych rodziców, ale i naszych dziadków oraz pradziadków.

Jest tam naprawdę bardzo wiele informacji, które odpowiadają na pytanie: Kim jesteś? Do tego właśnie data urodzeniowa. Trzeba sobie zweryfikować, zobaczyć, podejrzeć, wybrać to, co najbardziej z tobą rezonuje. Trzeba się nad tym pochylić, trzeba poeksplorować, trzeba się zachwycać tym odkrywaniem siebie. Trzeba też zweryfikować sobie, jakie przekonania są dla mnie ważne i według jakiego systemu wartości żyję. To jest bardzo przyjemna, fajna praca, bo to jest praca odkrywcy, który każdego dnia może odkryć na swój temat kolejne informacje, kolejne historie, kolejne dowody na to, kim rzeczywiście jesteś.

Ja fascynuję się tym. Mnie to bardzo zachwyca móc odkrywać każdego człowieka i spotykać się z zupełnie innymi ludźmi, którzy niby są podobni, bo jedna kultura, bo jedna narodowość, mniej więcej żyjemy w tych samych czasach, ale każdy z nas naprawdę jest inny. I to jest cudowne.

Magda: Pięknie Ci dziękuję Ela za podzielenie się tak pięknym doświadczeniem i perspektywą widzenia drugiego człowieka. To, czego dowiedzieliśmy się dzisiaj daje nam ogromną nadzieję na to, że my też możemy żyć w taki sposób, odnaleźć siebie, przepracować pewne tematy, stać się bardziej świadomymi tego, co się dzieje z naszymi emocjami. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że pomimo funkcjonowania obecnie w takim trybie szaleńczego biegu i pogoni za różnymi rzeczami, ten sposób życia nie musi być czymś definitywnym. W każdym momencie możemy powiedzieć stop, zatrzymać się i pójść inną drogą. Taką, która pozwala na pełne i autentyczne życie w zgodzie z samym sobą.

Gdybyś miała podsumować to, o czym dzisiaj porozmawiałyśmy, jak zwolnić tempo życia, jak odnaleźć siebie, co poradziłabyś osobom, które zagubiły się gdzieś w tym pędzie, które potrzebowałyby kilku wskazówek, jak ruszyć z miejsca i zacząć zdążać we właściwym kierunku?

Ela: Przewrotnie powiem: Uważaj, co robisz lub rób, co uważasz. Czyli tak naprawdę to ty decydujesz, jak kreujesz swoje życie, na co się zgadzasz, co tolerujesz, co chcesz, a czego nie chcesz. Wielu z nas narzeka, wielu z nas krytykuje swoje życie, ale sami do tego dopuściliśmy i sami to wybraliśmy. Rekomenduję, aby teraz w tych czasach, kiedy większość z nas siedzi w domu na kwarantannie, zweryfikować sobie, aby zadać sobie pytanie: Czego ja tak naprawdę chcę? I czy warto zgadzać się na to, co mi nie służy? A więc rób, co uważasz albo odwrotnie.

Magda: Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za dzisiejszą rozmowę, za poświęcony czas oraz jakże ważny przekaz, który od Ciebie otrzymaliśmy. Wierzę, że wielu z nas zacznie od teraz inaczej patrzeć na swoje życie i na możliwości, które stoją przed nami otworem, jeśli tylko zwolnimy tempo i zauważymy, jak wiele szans codziennie tracimy, biegnąc naprzód bez opamiętania i zatracając siebie.

Gorąco zapraszam wszystkich do odwiedzenia Domu Życia w Nekielce pod Poznaniem, gdzie można odzyskać energię, dobre samopoczucie i chęć do życia. Zapraszam także do odwiedzenia strony internetowej: www.domzycianekielka.pl, aby uzyskać więcej informacji na temat wspaniałego miejsca, które stworzyła Ela Łępecka i w którym czeka na wszystkich potrzebujących spokoju, wytchnienia i zrozumienia.

Ela: Dziękuję Magdo za zaproszenie i jestem do dyspozycji. Zapraszam wszystkich serdecznie! Kto tylko będzie miał ochotę spojrzeć na swoje życie inaczej, zapraszam do Nekielki do Domu Życia. Wszystkiego dobrego!

Magda: Wszystkiego dobrego Ela!


Dziękuję Wam za wysłuchanie trzeciego podcastu „Master Your Emotions”. Zachęcam Was do podzielenia się swoimi przemyśleniami na adres mailowy: podcastmasteryouremotions@gmail.com oraz do regularnego odwiedzania strony www.masteryouremotions.pl, gdzie zachęcam do zasubskrybowania kanału z nowymi podcastami, jak również do polubienia mojej strony na Facebooku. Zapraszam do wysłuchania kolejnego podcastu, który ukaże się już niebawem. A tymczasem żegnam się z Wami i do usłyszenia!

One thought on “MYE 003: Jak Zwolnić Tempo Życia i Odnaleźć Siebie | Elżbieta Łępecka

Leave a Reply

%d bloggers like this: